Pierwszy Projekt JudasVanHellsing
ocena: 0+x

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-550

Klasa podmiotu: Euclid Bezpieczny

Specjalne Czynności Przechowawcze: SCP-PL-550 należy przechowywać w pomieszczeniu celnym bez żadnych przedmiotów w środku. Sama cela powinna mieć rozmiary 5x5x5 metrów, tak by cel nie czuł się zbyt nie komfortowo. Obok tego pomieszczenia powinna znajdować się jedna cela dla personelu klasy D. Co dwa dni powinno dochodzić do zmiany personelu klasy D. Same cele powinny być strzeżone przez dwóch strażników wyposażonych w bronie paraliżujące. Zmieniono na prośbę Dr.Anthonego. Cele powinny być strzeżone przez sześciu strażników wyposażonych w karabiny MP5 oraz nie ustanie nadzorowane.

Opis: SCP-PL-550 jest humanoidalnym bytem mierzącym dwa i pół metra. Ma on czarny kolor skóry oraz nie posiada żadnej twarzy. Podmiot ma zdolności psioniczne, dzięki którym potrafi wpłynąć na umysły innych ludzi, tak by pokazywać im ich koszmary, humanoid jest w stanie je pożerać. Byt wykazuję przejawy inteligencji i zachowuję się niczym drapieżnik. Przed przechwyceniem podmiot był dostrzegany blisko odosobnionych domów. Przesiadywał tam przez kilka dni, dopóki osoba, na którą wpływał byt, nie traciła swoich zmysłów. Zazwyczaj kończyło się to samobójstwem ofiar. Oddział MTF odnalazł byt w małej mieścinie w województwie wielkopolskim. Co najdziwniejsze nie stawiał on żadnego oporu przy przechwyceniu. Pięć dni po jego złapaniu bytowi udało przełamać się zabezpieczenia i udał się do cel personelu klasy D. Kilkunastu pracowników zgłosiło, że tego dnia przyśniły się im różne koszmary. Było to zrozumiałe dla fundacji, że podmiot, by przeżyć, musi jeść koszmary senne. Od tamtego czasu w celi obok umieszczano personel klasy D. Jednakże nie mogli oni przebywać tam dłużej niż dwa dni z powodu efektów ubocznych wywoływanych przez byt.

Dodatek:
Kilka miesięcy po zamknięciu SCP-PL-550 podczas obserwacji zauważono, iż potrafi on w małym stopniu odzywać się, a co za tym idzie komunikować z pracownikami. W celu dokładniejszej analizy do celi został wpuszczony jeden członek personelu klasy D by spróbować przeprowadzić z nim wywiad.

D: Witaj czy rozumiesz, co do ciebie mówię.
Podmiot kiwnął głową, potwierdzając, iż rozumie co się do niego mówi.
D: Czy jesteś w stanie odpowiedzieć na moje pytania?
Podmiot: Nie wiem. Ja umieć tylko trochu.
D: Dobrze mimo wszystko spróbujemy. Czy wiesz, czemu się tu znajdujesz?
Podmiot: Ja zły zabija ludzie. Wy nie chcecie śmierci.
Naukowcy, którzy się temu przyglądali, byli zdziwieni. Podmiot zdawał sobie sprawę z tego, że jego zdolności zabijają innych. Mimo wszystko wydawałoby się, że najchętniej by tego uniknął. Możliwe, że właśnie dlatego oddał się w ręce fundacji.
Podmiot: Ja nie kontroluje tego. Inny ja bardzo zły, gdy głodny.
D: Inny ty co masz na myśli?
Podmiot: Inny ja wychodzi, gdy głodny. On bardzo zły on lubi zabijać.
Jeden z naukowców w końcu odezwał się w tej spawie.
N: Innymi słowy, dopóki podmiot ma co jeść, jest niegroźny. Dobrze klaso D możesz opuścić cele, myślę, że to wszystko, czego potrzebowaliśmy.
Członek klasy D opuszcza cele bez żadnych problemów.
Po tych wydarzeniach klasa podmiotu została zmieniona na bezpieczny.

Raport wydarzenia z dnia: ████████
W mieścinie zaczęło dochodzić do dużej ilości porwań. Według mieszkańców osoby były wybierane losowo, przez co powstała plotka o seryjnym mordercy. Mieszkańcy znikali przez tydzień, a później cisza żadnych porwań nic. Dwa tygodnie po tych wydarzeniach znalezione pierwsze ciało. Było przybite do drzewa w lesie znajdującym się kilka kilometrów od mieściny. Był to sam tułów, z którego zwisały wnętrzności. Jego dłonie były przebite kośćmi prawdopodobnie udowymi. Jego twarz była w masakrycznym stanie. Wyglądało to jakby jakieś dzikie zwierzę, odgryzło jej połowę. Same zwisające mięso, stan zwłok wskazywał na to, że był to jeden z zaginionych. W tym momencie fundacja wysłała jeden oddział MFO do zbadania sprawy. Uprowadzonych razem było czternaście na szczęście, odnalezienie reszty ciał okazało się znacznie łatwiejsze, niż przypuszczano. W głębi lasu znaleziono jaskinię, a w niej krąg stworzony z ludzkich wnętrzności, części ciał oraz kości. W środku kręgu znajdowała się stos tego, co nie zostało wykorzystane do wytworzenia kręgu. Tak naprawdę ledwo można było poznać, że to, co tam było to resztki człowieka. Wszystko były zmielone i złożone w jedną całość. Na ścianach krwią były namalowane dziwne niezrozumiałe znaki. Jaskinia została zabezpieczona i dokładnie zbadana. Innych ciał nie znaleziono nie, wiadomo, w jakim celu to wszystko powstało oraz czemu tylko jedno ciało znajdowało się w lesie. Co było zaś pewne to fakt, iż nie może być to sprawka człowieka, a ni normalnej zwierzyny. Kilka dni po znalezieniu ciał przechwycono humanoidalą istotę, która dobrowolnie oddał się w ręce fundacji.

Dodatek: Chyba wszyscy możemy stwierdzić, iż SCP-PL-550 jest bardzo niebezpiecznym bytem. Pomimo tego, że nie wykazuję oznak agresji w placówce, nie można przy nim tracić czujności. Dotąd nie wiemy co, sprawiło w nim taki szał mordu, nie możemy też stwierdzić, iż był to tylko jednorazowy taki przypadek. Podmiot może w przyszłości próbować czegoś takiego ponownie. Wnoszę więc o prośbę dodatkowej ochrony obiektu. Dr.Anthony

Prośba zaakceptowana.

Incydent A:
Dnia ████████ doszło do przełamania zabezpieczeń przez SCP-PL-550 jednakże kamery ukazują coś dziwnego. Byt zupełnie nie przypominał tego, co zostało pochwycone kilka miesięcy temu. Na nagraniach widać jak podmiot nagle padł na ziemie i nie poruszał się przez kilka godzin. Po tym czasie można było zauważyć czarny obłok dymu ulatniający się z jego ciała. Gaz uformował się w kulę i przeniknął przez ściany celi, po czym pokierował się w stronę cel personelu klasy D. Zanim to się udało, byt został unieruchomiony przez bramę tesli. Podmiot został zassany, do metalowej klatki pod napięciem w ten sposób nie mógł się wydostać. Jego cela została zmodyfikowana o dodatkową siatkę elektryczną, tak by nie mógł się wydostać. Kilka dni po incydencie gaz powrócił do ciała i już po kilku godzinach podmiot wrócił do normy, a siatki elektryczne zostały wyłączone.

Dodatek: Jak mogliśmy zauważyć SCP-PL-550 jest w stanie wytworzenia nowego bytu. Myślę, że robi to nieświadomie i musi dojść do jakichś wydarzeń, by to się stało. Może po skonsumowaniu określonej ilości koszmarów dochodzi do tego wydarzenia? Teoretycznie mogły to być właśnie te koszmary uformowane w dziwną anomalię. Wymagane będą dodatkowe badania. Dr.Anthony.

Ze względu na incydent A zostaje umieszczony nowy opis podmiotu nazwany jako SCP-PL-550-A.

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-550-A

Klasa podmiotu: Bezpieczny

Specjalne zdolności Przechowawcze: SCP-PL-550-A powinien znajdować się w celi pozbawionej jakichkolwiek przedmiotów. Pomieszczenie zaś powinno znajdować się pod stałym napięciem elektrycznym. Obiekt powinien być ciągle monitorowany, a
wszelakie zmiany powinny być od razu zgłaszane do doktora nadzorującego podmiot. Pomieszczenie powinno być strzeżone przez czterech ochroniarzy wyposażonych w broń paraliżująca oraz granaty EMP.

Opis: SCP-PL-550-A jest czarnym gazem ulatniający się z ciała SCP-PL-550. Formuję się on w kulę, po czym próbuję się udać do miejsca o wysokim stężeniu form życia. Byt potrafi przenikać przez wszelakie obiekty stałe, jednak jest podatny
na elektryczność. Jeden z doktorów nadzorujących uważa, iż podmiot jest manifestacją koszmarów jedzonych bez SCP-PL-550. Mamy jednak za mało informacji, by potwierdzić tę tezę.

Incydent B:
Dnia ████████ doszło do kolejnej zmiany SCP-PL-550. Podmiot stał nieruchomo, wpatrując się w jeden punk, po czym jego ciało zaczęło się drastycznie zmieniać. Stał się o wiele chudszy jednak też wyższy. Jego palce zmieniły się w szpony o długości piętnastu centymetrów. Jego szczęka też znacznie się wydłużyła. Podmiot próbował wydostać się z celi, a wyładowanie elektrycznie nie robiły na nim wrażenia. Pomimo dużych starań był nie był w stanie przedostać się przez metalowe ściany celi. Pomimo tego, że podmiot drapał ściany nieustannie, przez trzy dni nie było widać żadnych uszkodzeń na jego pazurach. Przez ten czas można było zauważyć, że byt próbował znaleźć słabe punkty w ścianach jednak bez skutecznie. Po trzech dniach tak jak przy incydencie A podmiot wrócił do pierwotnej formy.

Dodatek: Doszło do kolejnej dziwnej przemiany bytu, tym razem nie doszło do przełamania zabezpieczeń. Można jednak założyć, iż podmiot jest myślącą istotą. Jest on też prawdopodobnie odpowiedzialny za czternaście zamordowanych mieszkańców mieściny. Musimy przeprowadzić więcej badań na podmiocie, by zrozumieć jak dochodzi do transformacji. Jedyne wydarzenie, do jakiego doszło przed przemianą to zaćmienie słońca. Możliwe, że to jest czynnik, który aktywuję przemianę. Koniec raportu Dr.Anthony

Ze względu na incydent B zostaje umieszczony nowy opis podmiotu nazwany jako SCP-PL-550-B.

Identyfikator Podmiotu: SCP-PL-550-B

Klasa Podmiotu: Euclid

Specjalne Czynności Przechowawcze: Podmiot powinien znajdować się w metalowej celi bez żadnych przedmiotów okien bądź innych rzeczy, przez które mógłby się potencjalnie przebić. Samo pomieszczenie powinno być stale monitorowane oraz strzeżone przez sześciu strażników wyposażonych w pistolety maszynowe MP5.

Opis: SCP-PL-550-B jest kolejną transformacją SCP-PL-550. Jest humanoidalną kreaturą o wysokości dwóch i pół metra. W miejscu palców posiada szpony o długości piętnastu centymetrów, ich wytrzymałość jest podobna do stali. Szczęka bytu ma około dwudziestu pięć centymetrów długości. Podmiot wygląda na strasznie wychudzony, jest to prawdopodobnie efekt tego, iż masa SCP-PL-550 zostaje wykorzystana do transformacji. Przez to, iż obiektowi nie udało się przełamać zabezpieczeń przy incydencie B, nie są nam obecnie znane jego specjalne zdolności.

Dodatkowe opowiadania będą służyć one jako dokładniejsze, przedstawienie tego, co potrafią SCP-PL-550-A oraz SCP-PL-550-B. Informację tu zawarte nie są znane jeszcze fundacji.

Opowiadanie A Martwa Wieś:
Był to zwykły poranek, jak zawsze wstałem, szykując się do pracy, może na to nie wyglądać, ale w tej malutkiej wsi jest co robić. Nasza zwierzyna od kilku dni choruje, a my nie jesteśmy w stanie powiedzieć na co. Objawy są bardzo dziwne i pierwszy raz w ogóle widziałem coś takiego. Dochodzi do krwotoku z oczu, dodatkowo przyjmowany pokarm praktycznie od razu zwracają. Weterynarz ma przybyć jutro, mam nadzieję, że nie będzie już za późno. Pora zacząć robić swoje opuściłem dom i skierowałem się do stajni, by sprawdzić, czy konie czasem nie zachorowały. Na chwilę obecną choroba utrzymuję się tylko na krowach. Jest to jednak też bardzo zła wiadomość dla nas. Krowy, jak i świnie to główny dochód naszej wsi. Oczywiście chore okazy zostały oddzielone od reszty. Trzymamy je w nie używanej stodole. Wszedłem do stajni, po dokładnym sprawdzeniu wszystkie wyglądały na zdrowe. Kilka ładnych minut zajęło mi sprawdzenie każdej zwierzyny we wsi. Wszystkie wyglądały na nietknięte przez chorobę. Została już tylko jedna rzecz sprawdzić stan zarażonego bydła. Kiedy tylko zbliżyłem się do stodoły, od razu odczułem paskudny zapach. Jednak to, co zobaczyłem przy otwarciu stodoły, wzbudziło u mnie prawdziwą panikę. Wszystkie krowy martwe a z ich ciała wyciekał jakiś czarny płyn. To jednak nie było przerażające, to co znajdowało się nad nimi, było. Nad martwym bydłem unosiła się wielka sfera czarnego gazu, która wchłaniała płyn wydobywający się z krów. Zamknąłem drzwi i od razu zacząłem uciekać. Muszę poinformować innych mieszkańców. Pukałem od drzwi do drzwi jednak żadnej odpowiedzi. Co tu się do jasnej cholery dzieje, odwróciłem się w stronę stodoły i dostrzegłem, że gaz zaczyna się z niej ulatniać. Wszystko teraz zaczęło formować się nad budynkiem. Tym razem jednak nie była to kula, dym uformował się w olbrzymią ludzką czaszkę. Otworzył szczękę, a z niej masa czarnego śluzu wystrzeliła na wioskę. Każdy dom, pole wszystko, co tu się znajdowało oblane w cieczy w tym i ja. Dym zniknął, a ja siedzę teraz w swoim domu i zapisuję, to co się tu dziś stało. Jeśli ktoś to czyta, wystrzegajcie się tego wirusa. To coś dalej gdzieś tam jest.

Następnego dnia weterynarz pojawił się we wiosce, jednak nikogo nie zastał. Wszystkie domy, stodoły, stajnie były opuszczone. Żadnej zwierzyny oraz jakichkolwiek oznak życia ludzi. Najdziwniejsze było jednak to, że cała roślinność w tym miejscu obumarła. Weterynarz zgłosił to na policję, jednak kilka godzin później doszło do potężnej eksplozji. Z wioski nic nie zostało, a wina została zrzucona na wyciek gazów podziemnych oraz samozapłonu.

Opowiadanie B Na tropie kultysty:
Odtwarzanie audiologu agenta ████████
Dzień pierwszy dotarłem do miasta, w którym ostatnio dochodzi do zaginięć. Sprawa została nagłośniona przez znalezienie ciała przebitego na pal. Wokół krwią były namalowane dziwne znaki. Zaczynam inwestygacje.

Dzień siódmy Fundacja dobrze zrobiła, przysyłając mnie. To, co porywa i zabija ludzi, można spokojnie nazwać podmiotem SCP. Zobaczyłem go tylko raz, jednak skurwysyn zdążył uciec, zanim mogłem coś zrobić. Wiem już, co jest moim celem, teraz muszę przygotować pułapkę.

Dzień osiemnasty To coś jest gorsze do złapania, niż myślałem. To nie ja polowałem na niego, to on polował na mnie. Te znaki to wszystko jest robione pod jakiś rytuał. Coś się dzieje na zewnątrz, muszę to sprawdzić. O kurwa! [Można usłyszeć krzyki innych osób.] Co to do cholery jest, całe niebo zrobiło się czerwone. [Słyszeć donośny ryk.] Ty pierdolony potworze giń! [Słyszalne dźwięki wystrzału z pistoletu automatycznego.] To coś zamieniło całe miasto w swój teren łowiecki, jeśli ktoś to znajdzie niech pamięta, nie dajcie mu skończyć rytuału. [Dźwięk rozrywającego ciała]

Nagranie zostało znalezione, w którego mieście opustoszało przez jedną noc. Fundacja dotąd nie wie, co dokładnie tam zaszło.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License