Biuro (sandbox) Dr_Blackpeace

Ostatnia edycja starego sandboxa: wersja strony: 1494, ostatnia edycja: 21 Jan 2017, 12:52

Na zawsze pozostanie w naszej pamięci

https://www.flickr.com/photos/esparta/4111703709/ — przyda się




Mam, ciągnijcie!… Kurwa!!!

Nie!!!


Zostacie mnie pierdolone dziwadła! Kurwaaa…!!!

Nie dać sie złapać… co ze mną zrobiłyby?… uff…

Jest, kurwa… szybko… wdech, wydech… uch… biegną za mną? Szlag!

Nie mogę wiecznie biec… spróbuję… o, wskoczę w ten zakamarek… Nie ma pajęczyn? A no tak, przecież tu nie ma pająków. Dobra, zbliżają się… nie zauważcie mnie… chroba jasna….


Ja pierdole… kurwa… moje płuca… aaach… dobra, poleciały… chyba je zgubiłem… kurwa, co teraz zrobię? Muszę tam wrócić i wyjść. A chłopcy na pewno już myślą jak mnie odratować. Pewnie za niedługo wbije tu zbrojny oddział, rozjebią futrzaki nie pierdoląc się w tańcu i z uśmiechem na twarzy stąd wyjdę.

A jak nie wbije?… Chyba dawno bym ich słyszał… Kurwa, zgubiłem radio. Gdzie ono może być? Pewnie wypadło jak szarpałem się z futrzakami, albo w pościgu. Tak czy tak pewnie jest teraz rozjebane i wdeptane w dywan… kurwa, napiłbym się czegoś, muszę nawilżyć gardło… nie no, najpierw muszę sie uspokoić… ale nie mogę tu wiecznie siedzieć… nikogo? Dobra, umiarkowanym tempem pójdźmy w strone wyjścia. Tylko gdzie ono jest? Leciałem na oślep…


Muzyka przestała grać… hmm. Dobra, poznaję tego kucyka. Teraz w lewo. Albo w prawo? Przynajmniej futrzaków nie ma. Wszystko rozjebały… dziwne, że ci chuderlacy nie krwawią… Ale to serio mnie dziwi? Z resztą, cholera wie, czym oni są… tam leży futrzak… też rozjebany… hmm… nie ma silniczków, mięsa… tylko plusz i rusztowanie… ten pręt się przyda.


Dobra, jest radio. Rozjebane, miałem nadzieję, że się ostało… plecak jest? Kurwa, wrzuciłem go przed całą hają na zewnątrz… miałem tam czystą wodę… jest wyjście.


Wszystko rozpierdolone, a drzwi? Dobra, ciągniemy… co, zamknięte? Może mocniej… kurwa… zawarte na głucho… Może… ach, kurwa! Moja noga! Co jest, ściana za nimi czy co? Nie no nie otworze tego… Czy widzą jak ruszam klamką?…

POMOCY, ŻYJĘ! LUDZIE, RATUNKU!


Ech, kurwa. Ani drgną. Zawiasy też nic. To niemożliwe, że tu utknąłem… muzyka znowu gra, teraz normalna. Może jakoś otworzy się…

--

Drugie pomieszczenie otwarte, może znajdzie się coś?

Jebie tu kurwa jak w salce integracyjnej pełnej rozryczanej gównażerii… tfu! Pusto, gówno. Dosłownie.


Co ja mam teraz zrobić? Trzeba spróbować rozwalić te trzwi. Mógłbym popróbować rozkręcić zamek i tak jeem otworzyć. To chyba nie może być takie trudne. Tylko czym?

ocena: 0+x
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License