Książka


Podszedł do drzwi.

Chwycił za metalową, pozłacaną, okrągłą i śliską klamkę, przekręcił ją w lewo. Drzwi nie otworzyły się, chociaż próbował nawet przypierać nogę do drzwi lub odciągać uchwyt do przodu, tak jak w bardzo starych drzwiach. Wreszcie uświadomił sobie, że znowu źle to robi. Przekręcił klamkę w prawo, a "wrota" otworzyły się ze skrzypieniem.

Wszedł do pomieszczenia.

Syknął, widząc bałagan na biurku i kurz na szafkach. Dawno tu nie był. Chociaż o wielu rzeczach nie zapominał, to zawsze wylatywały mu z głowy błahostki, takie jak własne biuro. Ostatnio zbyt dużo bywał poza Sektorem Biurowym.

Podszedł do biurka.

Przejechał palcem po blacie, trącając przy tym myszkę. Kurz zebrał się w mgnieniu oka na palcu. Wytarł go o spodnie, później je otrzepał. Wziął suchą ścierkę z jednej z szuflad, zaczął wycierać biurko. Gdy je już wytarł, ręką obtarł fotel i usiadł na nim.

Spojrzał w brudne okno.

Kilkaset kropel ulewnego deszczu właśnie prowadziło wyścig o pierwsze miejsce na dole szyby. Okno było wysokie i nieszczelne, przez co woda wpadała do środka, zalewając powoli parapet. Nie zwrócił na to uwagi: po prostu patrzył w nie ze skrzywioną miną.

Podszedł do niego.

Mężczyzna nawet nie zauważył faceta, który zbliżał się powoli do niego. Stąpał cicho, chociaż drewniany, stary parkiet mógł w każdej chwili skrzypnąć. W ostatniej chwili wstał z fotela i spojrzał do tyłu.

Krzyknął ze strachu.

Był to wysoki, umięśniony i młody facet. Chociaż zdawałoby się, że twarz będzie również doskonała jak jego ciało, to każdy się mylił. Gdy spojrzał na jego twarz, przeraził się. Jego oczy były ogromne, okrągłe i ciemne. Brwi tworzyły monobrew. Włosy wyglądały na przetłuszczone, niezadbane. Usta były jak najbardziej normalne, ale zęby już potworne. Ostre, wampirze kły znajdowały się w jego jamie ustnej. Rysy twarzy budziły lęk.

Oboje zastygli w miejscu.

Nikt nie zawahał się ruszyć. Ani Wampir, ani O5-13. Sekunda po sekundzie mijała, a oni dalej stali. Zachowali równy oddech, ich tętno nie wzrastało. Wpatrywali się w siebie z uśmiechem, chociaż wcześniej O5-13 się przestraszył.


O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License