Nierozpoznany

Ostatniego czasu w moim życiu, wiele się wydarzyło. Pozytywnych emocji, przeżyć, odczuć jak i tych negatywnych. Wszystko zaczęło się od śmierci mojej córki, chodziliśmy z żoną do psychologa który specjalizował się w takich przypadkach jak my. Terapeuta powiedział że mogą nawet zachodzić różnego rodzaju omamy, w co nie chciałem uwierzyć ze względu na to że jestem realistą i takie rzeczy są czystą propagandą. Lecz moja żona była zupełnie innego zdania na ten temat. Po wyczerpujących 4 godzinach terapii, wróciliśmy do domu. Wszystko zaczęło się od samotności. Siedziałem w pokoju przytulony do koca, który pełnił w tym wszystkim role ''tarczy''. Wydawało mi się że w pokoju w którym przebywam jestem tylko ja, było to mylne uczucie. Wszystko wokół mnie skrzypiało, ruszało się, a najmniejszy ruch jakiego kolwiek przedmiotu wprawiał mnie w niesamowity strach, oraz przerażenie z tego co się działo wokół mnie. Nie była to rzecz materialna, bo pomimo zapalonego światła, wszystko się ruszało tak jak wcześniej, myślałem że zapalenie jakiego kolwiek światła spowoduje że to coś przestanie, lecz jednak tak nie było. Zaraz po zapaleniu światła, przymrużyłem oczy starając się dostrzec jakiegoś szczegółu, który mógł by mi pomóc w rozwiązaniu sprawy, z czym tak dokładniej mam do czynienia. Starałem się powstrzymać krzyki, oraz panikę, lecz nie udawało mi się to. Po niecałych piętnastu minutach, gdy przestałem krzyczeń, zacząłem z tym czymś rozmawiać. Przywitałem się, ''witaj'', nie spodziewałem się że wszystko co się działo wokół mnie, przestanie. Po chwili zauważyłem napisz na tablicy którą miałem nieopodal siebie ponieważ ja jako początkujący nauczyciel, musiałem się na tej tablicy nauczyć pisać, by się nie skompromitować na forum klasy. Na tej tablicy pojawił się napis ''dlaczego''….. Wtedy moje przerażenie sięgnęło zenitu, ponieważ nie wiem, czy uczyniłem coś złego, czy też skrzywdziłem jakąś osobę do takiego stopnia, że popełniła samobójstwo, a następnie prześladowała mnie po nocach. Wszystko zaczęło skrzypieć i ruszać się jeszcze bardziej niż wcześniej. Możliwe że swoją niewiedzą zdenerwowałem to coś, chodź sam nie wiedziałem co mogłem zrobić złego. Starałem się z tym rozmawiać, żeby może się uspokoiło ale nie skutkowało. Wtedy weszła do mnie moja żona, wszystko ucichło…. A na tablicy pojawił się napis….''Ją również stracisz''. Po tych wszystkim co zobaczyłem, oraz usłyszałem, byłem już w stanie uwierzyć we wszystko. Odczucia które mi przy tym towarzyszyły były nie do opisania, oczywiście pod względem negatywnym.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License