Odnalezione akta Ab Æl ar Dus'a

Zabrania się komukolwiek, kto zna prawdziwą tożsamość lub pochodzenie instancji, a informacje te zdobył legalnie (tyczy się to też ciebie dr. Everett) do rozprzestrzeniania lub dystrybuowania tychże. Wszyscy ci, którzy nie należą do rady O5 lub nie otrzymali certyfikowanego wyjaśnienia, a mają wgląd do tych informacji zostaną poddani natychmiastowej terminacji przez podanie śmiertelnej dawki memetycznego środka uśmiercającego, a osoby z otoczenia nieautoryzowanego pracownika (w tym rodziny) zostaną przesłuchani, a następnie przy pozytywnym rozpatrzeniu wniosku o łaskę zostanie zaaplikowany preparat amnezyjny poprzez iniekcję, a w konsekwencji zostaną wydaleni z placówki lub zneutralizowani. Dlatego też w tym celu informacje te nie tyle są ściśle tajne, co niebezpieczne, a każdy kto wchodzi w ich posiadanie powinien liczyć się nie tyle z utratą życia, co z możliwością zagłady na rzecz całej ludzkości. Niech Bóg, jeśli istnieje, ma nas w swojej opiece! – fragment rozporządzenia rady O5 z dnia █.█.██r.

Notatka dr. Everett’a Jeśli to czytasz oznacza to, że mój plan się powiódł,a wszyscy, którzy byli zamieszani w ten proceder już dawno nie żyją. Ci z Rady O5 zapewne wreszcie uznali, że zaczarowany nie stanowi już dla nich zagrożenia, a przynajmniej tak im się tylko wydaje. Dołożyłem wszelkich starań aby każdy podmiot przetrzymywany w naszej sieci placówek bez względu jak bardzo niebezpieczny został należycie skatalogowany. Wbrew temu, co uważali nasi poprzednicy i nam współcześni podjeliśmy ogromne ryzyko. Z perspektywy czasu decyzja o pozostawieniu instancji przy "życiu" w celu dalszej obserwacji wydaje się zupełnie absurdalna. A potem było tylko gorzej, zaczeliśmy odnajdować więcej zaczarowanych. Nie byli nimi wyłącznie przedmioty jak dotąd, ale obiekty przypominające zwierzęta, a nawet ludzi. Jednak muszę przyznać, że w całym swoim życiu nie widziałem istoty tak do nas podobnej, jakby stworzonej na nasze podobieństwo. I pomyśleć, że jeszcze za mojej młodości zajmowaliśmy się ich wyłączną eskterminacją. Mam nadzieję, że wszelkie trudy i poświęcenia dla tej słusznej sprawy opłaci się i być może uratuje wasze dupy, kiedy zabraknie wam amunicji i będziecie musieli z tym walczyć, a dzięki mnie dowiecie się jak tego dokonać na wypadek jego ponownego wybudzenia. dr. Everett

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-001-01

Klasa podmiotu: Zneutralizowane

Specjalne Czynności Przechowawcze: Z uwagi na brak możliwości pełnego fizycznego zabezpieczenia instancji należy przyjąć za prawidłowe miejsce występowania obecności charakterystycznych oznak materialnego bytowania obiektu w wyselekcjonowanym pomieszczeniu ze wszelkimi udogodnieniami, na terenie obecnego ośrodka X z siedzibą w Y na obszarze Z w państwie gdzie jego hodowla jest surowo zakazana. Aby priorytetowo zachęcić podmiot do jak najdłuższego przebywania w wyznaczonym obszarze przechowalni placówki obejmującej jej całą powierzchnię. podziemną kondygnację. Udogodnienia zmniejszające prawdopodobieństwo zmiany lokalizacji obiektu obejmują: szerokie spektrum warunków panujących wewnątrz przechowalni, jak i jej struktury, a ponadto spełnienia dodatkowych wytycznych znajdujących się w regulaminie oraz tych umieszczonych w rozporządzeniach rady O5, począwszy od dnia pozyskania obiektu. Nieograniczony dostęp do wody pitnej, dzienną dawkę strawy dla personelu poziomu 4, własne stanowisko pracy, oraz codzienny przydział papierkowej roboty, tak aby obiekt przez jak najdłuższą część dnia miał zajęcie i nie opuszczał przydzielonego mu stanowiska. Priorytetem fundacji jest jak najdokładniejsze poznanie optymalnych warunków w jakich podmiot najchętniej przebywa, celem permanentnego zabezpieczenia obiektu, jak również zdobycie jak największej ilości informacji o podmiocie. Ma to na celu zabezpieczenie Fundacji wraz z jej materialnym mieniem, pracowników, a nawet całego świata, jeżeli zajdzie taka potrzeba, na wypadek ewentualnego zdekonspirowania jego prawdziwej tożsamości jako zaczarowanego. Wspólnie ze skutkami jakie mogą z tego stanu rzeczy wyniknąć i do czego mogących doprowadzić. Musimy być przygotowani na każdą, nawet najmniej prawdopodobną ewentualność. Jak dotąd międzynarodowej społeczności pracowników fundacji udało się opracować poniższe kryteria w jakich instancja wykazuje względną stabilność. Po pierwsze temperatura panująca w pobliżu stanowiska pracy podmiotu musi znajdować się w granicach około █°F, a wilgotność powietrza nie może nawet na moment spaść poniżej 50% całkowitej objętości składowych specjalistycznej mieszanki, której skład obejmuje jak największy dysonans pomiędzy wilgocią, a zawartością czystego tlenu w dm3. W tym celu pomieszczenie powinno być zaopatrzone w niezależny, zamknięty obieg powietrza z wbudowanym, integralnym nawilżaczem, który to musi być podłączony do generatora, tak aby zagwarantować stałą dostawę wilgoci do przechowalni przez całą dobę oraz zabezpieczyć instalację przed ewentualnymi przerwami w dostawie prądu elektrycznego. Minimalny czas jakich obiekt musi przebywać w wyżej wymienionych warunkach wynosi 8h lub 6h (w przypadku podniesienia wilgotności do 60%), jednak cykl 6h nie jest rekomendowany z uwagi na spadek produktywności podmiotu. Pozostały dobowy czas może wykorzystywać na zwiedzaniu placówki, ewentualnie obserwacje eksperymentów przeprowadzanych na terenie obiektu z zastrzeżeniem przydzielonego mu poziomu uprawnień. Zabrania się jednak kontaktu z jakimikolwiek innymi podmiotami, z obawy o ujawnienie się anomalnych właściwości instancji. Obiekt może skarżyć się na częste migreny lub słyszenie głosów. W takim przypadku należy okazać troskę względem podmiotu oraz upewnienie się, że obiekt dalej wierzy w swoją chorobę psychiczną, a następnie podanie odpowiednich medykamentów. Codzienne dawkowanie ich ma uchronić przed odkryciem przez podmiot kim tak naprawdę jest i do czego jest zdolny, gdy wejdzie na wyższy poziom energetyczny.

Opis: SCP-001 występuje w dwóch integralnych ze sobą stanach, które następują po sobie, ale nigdy nie zaobserwowano aby występowały jednocześnie. W celu zapewnienia przejrzystości opisu wyodrębniono, nazwano i sklasyfikowano SCP-001-0, jako instancji podstawowej oraz SCP-001-1, jako instancji wzbudzonej. Określenie rzeczywistego wyglądu instancji nie jest w pełni możliwe, ponieważ każdy obserwator opisuje go nieznacznie odmiennie. Pewnym natomiast jest fakt, że obiekt pozostaje nieuchwytny dla kamer termowizyjnych, gdyż jego ciało nie generuje ciepła. Temperatura obiektu jest zawsze równa temperaturze otoczenia, a on sam funkcjonuje niezależnie od jej wartości. Mimo iż dowiedziono, że obiekt składa się w dużej mierze z wody nie zamarza on w temperaturze ciekłego tlenu (90°K). Ponadto podmiot nie posiada własnego odbicia w lustrze, ani nie jest widoczny dla kamer monitoringu. A w celu zachowania jego anonimowości jego ciało jest regularnie pokrywane warstwą specjalnego płynu, który daje złudzenie odbicia i pozwala ustalić miejsce jego pobytu. Obiekt jest również zaopatrzony w okulary zerówki, soczewki kontaktowe koloru orzechowego brązu oraz specjalny lokalizator ukryty wewnątrz jego ubrania roboczego. Instancja podstawowa jest dla nas szczególnie istotna, ponieważ w tej postaci obiekt wykazuje znikome właściwości anomalne zdolne do zaobserwowania dostępnym sprzętem badawczym. Podczas gdy obiekt znajduję się w pobliżu istot żywych nie wykazuje żadnego istotnego na nie wpływu, chyba że weszły z nim w interakcje, w wyniku której jego bezpieczeństwo zostało nadszarpnięte, a on sam poczuł się zagrożony lub został celowo narażony na oddziaływanie z żelazem. W takim przypadku sprawca tego stanu rzeczy będzie odczówał silny, a wręcz obsesyjny niepokój. Objawy będą się utrzymywać pomimo podania preparatów amnezyjnych. Czas ich trwania jest zależny od szerokiego spektrum czynników, ale na ogół ustępują po około 16h od zdarzenia. Jeżeli po tym czasie dolegliwości nie ustąpią zaleca się podanie preparatu zawierającego związki żelaza, których skuteczność ocenia się na 98% wszystkich zarejestrowanych przypadków dręczenia. Podczas gdy obiekt przechodzi w stan wzbudzony jego ludzka powłoka ulega zniekształceniu, a on sam staje się nieuchwytny dla wszystkich przyrządów pomiarowych. Można go jedynie dostrzec, w przypadku, gdy on sam będzie chciał być zauważony. Stwarza to ogromne zagrożenie bezpieczeństwa z uwagi nad utratą kontroli nad tym co robi i gdzie się znajduje. Jeżeli w przyszłości podczas eksperymentów przeprowadzanych na podmiocie zostaną odkryte nowe, niepożądane, anomalne właściwości instancji wzbudzonej zostanie to odnotowane poniżej.

Incydent: β - 001 - 012

Podczas nieautoryzowanej próby przeprowadzenia eksperymentu na obiekcie doszło do przejścia obiektu na wyższy poziom energetyczny. W skład grupy zadaniowej wchodzili agenci CI oraz skorumpowany personel Fundacji. Pełen raport bazuje na relacji Dr. Everetta, który ostatecznie udaremnił nielegalną procedurę. Instancja podstawowa została wprowadzona do komory magnetycznej w ośrodku X i wystawiona na działanie silnego pola elektromagnetycznego o wysokiej częstotliwości fal. Nastąpił wówczas rozpad podmiotu z poziomu organizmalnego na poziom pojedyńczych komórek. Posiadają one jakimś cudem zdolność do rozprzestrzeniania się poprzez fale dźwiękowe. Mają one także zdolność do infekowania innych komórek przez dowolne modyfikowanie ich DNA na poziomie komórkowym. U ludzi zainfekowanych obcą komórką występują objawy takie jak utratą zdolności do rozpoznawania mowy. Następnie następuje faza dezorientacji, w której ciało zainfekowanego zaczyna wibrować z powodu degeneracji komórek. Prowadzi to do szybkiej śmierci zainfekowanego. Jednak do najbardziej anomalnych właściwości należy fakt iż pojedyńcze komórki zachowały świadomość. Są w dalszym ciągu zdolne do odtworzenia poprzedniej formy, a co ciekawe, ich liczba jest większa od tej pierwotnej. Pozostałe komórki nie wchodzące w skład bytu wolno unoszą się w powietrzu. Nie stanowią one zagrożenia dopóki nie podjęta zostanie próba ich unieszkodliwiania. Jedynym sposobem bezpiecznego ich usunięcia jest kontrolowany proces liofilizacji, który ma na celu pozbawienie ich zawartości wody. W tych warunkach wchodzą one w anabiozę, co skutkuje hibernacją do momentu ponownego kontaktu z wodą w dowolnym stanie skupienia. Jak dotąd nie dowiedziono, ich potencjalnej zdolności do podziału poza organizmem żywym. Istnieje pewne prawdopodobieństwo możliwości użycia ich w celach militarnych, oczywiście dla dobra Fundacji.

Dodatek 001.1: Odkrycie

Autor: Dr. Everett
Archiwum Komisji Rady O5 ds. wydarzeń z lat 1835 – 1914
SCP-001 zostało odkryte podczas rutynowej kontroli fabryki przez dr. Everett’a dnia █.█.██r. Poniżej znajduje się zapis raportu doktora podczas śledztwa dotyczącego wydarzeń z lat 1835 - 1914 tuż po dobrowolnym pozyskaniu podmiotu (czyt. Dodatek 001.2).

Otrzymałem polecenie zamieszczone w rozporządzeniu rady O5 z dnia █.█.██r. przeprowadzenia rutynowej kontroli fabryki pod kątem jakichkolwiek zmian w jej strukturze oraz dostarczenie przydziału klasy D. do wyznaczonego obszaru w podziemiach. W owym czasie nie znałem prawdziwego powodu, dlaczego zostałem tam wysłany tak nagle, bez wcześniejszych przygotowań. Podejrzewałem jedynie, że wybór mojej osoby jako głównodowodzącego sekcji naukowej miał związek z naruszeniem przeze mnie protokołu dostępności do tajnych akt dla pracowników nieupoważnionych. Zgodnie z wyjaśnieniem, jakie otrzymałem przed laty posiadałem wszelką potrzebną wiedzę na temat miejsca do którego zostałem oddelegowany i ponoszę pełną odpowiedzialność względem minionych wydarzeń.


Podczas gdy większość ekspedycji zajęta była rozlokowywaniem pracowników ja wraz z podległym mi oddziałem postanowiłem osobiście skontrolować asortyment pracowni doktora Andersona. W czasie kiedy moi ludzie zabezpieczali pracownię natknąłem się na arabską inskrypcję wyskrobaną na ścianie w jednym z pobliskich korytarzy. Fabryka była wypełniona po brzegi podobnymi szatańskimi znakami, ale tą wyróżniało spośród innych ciepło jakie od niej biło. Zdawać się mogło, że owa fabryka żyje, a pod jej ścianami jak ludzka krew w żyłach krąży ciepło? W pierwszej chwili pomyślałem, że mózg płata mi figle lub przepracowanie daje o sobie znać. Przyłożyłem do niej swoje obie dłonie, a następnie poczułem wibracje, które wskazywały na obecność ciepłej cieczy przemieszczającej się za ścianą zapewne w kompleksie rur, które prowadziły wprost do miejsca kaźni doktora Andersona. Precyzując ślad cieplny zaprowadził mnie wprost przed dumny portret zmarłego właściciela na tle monumentalnej fabryki. Gdy już moje dłonie zbliżały się do malowidła poczułem czyjąś obecność, jednak nie było to coś ludzkiego. Dotarło do mnie, że nie powinienem dotykać rzeczy zmarłego. Postanowiłem zachować spokój, odstąpiłem jednocześnie przepraszając za profanacje tego miejsca mówiąc to łagodnym tonem w nadziei, że zostanę oszczędzony. Nie byłem pewny z jaką nadnaturalną siłą przyjdzie mi się wkrótce zmierzyć. Dotarło do mnie, że najprawdopodobniej zostałem sam na sam z zaczarowanym, a mój oddział gdzieś zniknął. Miałem jednak zabezpieczenie w postaci pistoletu spoczywającego w mojej prawej kieszeni, który służył mi od wielu lat i nie raz będąc bliski śmierci ratował moje życie. Odwróciłem się w geście obronnym, jednocześnie dobywając moją jedyną broń z zamiarem oddania strzału. Mimo dalszego poczucia niepokoju i wytężenia zmysłów nie potrafiłem dostrzec żadnych oznak czyjejś obecności. Zrezygnowany w przekonaniu, że to tylko efekt mojej wyobraźni połączony ze złowrogą aurą tego przeklętego miejsca udałem się w kierunku zbiórki aby połączyć się powtórnie z moim oddziałem. Z powodu braku żywej duszy w pobliżu zawróciłem, odłożyłem broń na stolik przed wielką szafą na książki, aby jeszcze raz pogardliwie spojrzeć na martwe kości właściciela Fabryki, a przy okazji spróbować nawiązać łączność. Byłem wtedy przekonany, że system zdalnej komunikacji nawalił. Ponownie wyczułem czyjąś obecność, jednak tym razem była ona na tyle realna, że nie sposób było jej ignorować, gdyż nad czaszką nieboszczyka po raz pierwszy zobaczyłem podmiot. Z pozoru wyglądał na człowieka, jednak było coś w jego wyglądzie, co napawało mnie lękiem. W pierwszej kolejności upewniłem się, że zachowuję względnie bezpieczny dystans, następnie powolnym lecz stanowczym krokiem starałem się zbliżyć do mojej spluwy. Moje próby odzyskania broni zawiodły, gdyż w miarę skracania odległości między mną, a biblioteczką na jego twarzy widać było coraz szerszy uśmiech. Zrozumiałem, że moimi działaniami jedynie prowokuję go do ataku. W myślach jedynie winiłem się za to, że mimo zakazu dotknąłem jedną z tych rzeczy. Stałem tak w bezruchu licząc, że lada chwila ktoś z mojego oddziału przybędzie mi z odsieczą przy dłuższym braku kontaktu. Niestety wbrew moim oczekiwaniom po dłuższej chwili bezczynności nikt się nie zjawił. Postanowiłem podjąć się negocjacji z zaczarowanym, jednak wszelkie werbalne próby komunikacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Nie potrafiłem w tej chwili jednoznacznie ustalić, czy podmiot nie potrafi się komunikować, nie chce lub nie rozumie naszego języka. Po chwili zastanowienia za ścianą dało się usłyszeć kroki zmierzające w moim kierunku, które stopniowo spowalniały tempo w miarę zbliżania się. W końcu wielkie, mosiężne wrota do pracowni zostały, ku mojemu zaskoczeniu zatrzaśnięte, a ja tym samym zostałem bez drogi ucieczki. Widocznie nie był to członek mojego oddziału ani uczestnik ekspedycji. Z braku innych opcji ucieczki, licząc się z tym, że mogę nie wrócić do placówki w jednym kawałku uruchomiłem funkcję nagrywania w mojej krótkofalówce. Zapis nagranego materiału został dołączony jako materiał dowodowy do Akt, który z powodu usterki w urządzeniu nie został w całości poprawnie przetworzony. Skutkowało to brakiem pełnego zapisu dźwięków oraz pojawiania się spontanicznych zakłóceń akustycznych utrudniających właściwy odbiór. Dlatego też uznaję za zbędne dalsze rozwijanie tego tematu. Mogę jedynie zapewnić Szanowną Komisję, że nie wszedłem w żaden bezpośredni kontakt z bytem, ani nie pertraktowałem z nim na niekorzyść Fundacji. Jedyne do czego się przyznaję to, że podmiot dostał się do ośrodka 17 za moją sprawą i to ja ponoszę pełną odpowiedzialność za drugi przypadek złamania protokołu bezpieczeństwa w mojej karierze naukowca. Oddaję się teraz w ręce rady O5 z nadzieją na łagodny wymiar kary proporcjonalnie do mojego udziału w tym procedurze, którego skutki nie były spowodowane przeze mnie. Winą obarczam ignorantów, którzy wystąpili wbrew ustalonym uprzednio procedurom nie dostrzegając prawdziwego zagrożenia jakie niosła ze sobą zmiana polityki naszej Fundacji, która dawniej cieszyła się moim uznaniem. Z perspektywy czasu uważam jednak, że współczesne nam wartości osiągnięć zestawione z ceną jaką zmuszeni byliśmy zapłacić w przeszłości, a którą płacimy po dziś dzień są nieporównalnie bezwartościowe.

Dodatek 001.2: Pozyskanie

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License