Pierwsza Praca Karadora
ocena: 0+x
Bieeeluuuchh.jpg

Identyfikator podmiotu: SCP-PL-191

Klasa podmiotu: Bezpieczne

Specjalne Czynności Przechowawcze: Obiekt SCP-PL-191 przebywa w pokoju 8,1 [m] x 8,1 [m], pozbawionym jakichkolwiek okien oraz źródeł rażącego światła. W pomieszczeniu znajduje się metalowy stół z dwoma krzesłami oraz 1,7 metrowa, kredowa ściana, będąca własnością SCP-PL-191. SCP-PL-191 nie przejawia chęci ani potrzeby snu, zatem nie zainstalowano w jego pomieszczeniu żadnych mebli wypoczynkowych. W suficie pomieszczenia umieszczone zostały lampy generujące oświetlenie pozwalające Fundacji widzieć wszystko co dzieje się wewnątrz pokoju, jednocześnie nie powodując u SCP-PL-191 poczucia dyskomfortu.

Opis: SCP-PL-191 "Duch" jest humanoidalną istotą mierzącą nieco ponad 2 metry wzrostu o wyglądzie człowieka ubranego białe szaty oraz karnawałową maskę tego samego koloru. Jak wykazały jednak badania przeprowadzone przez Fundację, pod wspomnianymi ubraniami znajduje się jedynie próżnia, pochłaniająca każdy obiekt który przebije się przez zewnętrzną powłokę SCP-PL-191. "Szaty" Ducha ukazują znaczne podobieństwo do ludzkiej skóry, ostatnie badania przeprowadzone przez Doktora █████ wykazują nawet obecność czegoś co przypomina komórki nabłonkowe. "Maska" stworzona jest z tkanki kostnej pochodzenia zwierzęcego, najprawdopodobniej pochodzącej od niedźwiedzia brunatnego. "Rękawiczki" posiadają w sobie zarówno elementy "skóry" jak i "kości".

SCP-PL-191 przejawia również specyficzny sposób komunikowania się z personelem Fundacji (po więcej informacji sprawdź sekcję "Dodatki").

SCP-PL-191 jest niezwykle przyjacielski i pasywny względem większości personelu, rzadko kiedy sprawiając Fundacji problemy. Nie jest jasne czy posiada jakiekolwiek umiejętności telepatyczne, jednak nawet jeśli je posiada, to nie wykorzystuje ich przeciw swoim rozmówcom.

Przejawia niezwykłą siłę, potrafi wydawać z siebie dźwięki o niezwykłej częstotliwości i w bliżej nieokreślony sposób wpływać na strukturę rzeczywistości.

SCP-PL-191 został odnaleziony 24.08. 19██ na terenie Podziemi ████████, we wschodniej Polsce. Historie o "Duchu" były opowiadane wśród miejscowych od wielu stuleci, różniły się one jednak znacznie w kwestii pochodzenia oraz natury obiektu. Gdy pogłoski o straszydle czyhającym wewnątrz tuneli stały się coraz częstsze, na miejsce zostały wysłane siły Fundacji. Przeszukiwanie Podziemi ████████ trwało 67 minut, po upływie tego czasu SCP-PL-191 objawił się przed członkiem Mobilnych Formacji Operacyjnych w jednym z bocznych tuneli. SCP-PL-191 nie wykazywał żadnych oznak agresji, witając przyjacielsko swoich "gości". SCP-PL-191 wykazywał również znaczne zainteresowanie wycelowanym w niego karabinem, nie rozumiejąc jednocześnie czym jest owa broń. Przybycie dwóch kolejnych członków Fundacji prowadzonych przez Doktora ████ również nie wywołało u SCP-PL-191 żadnej widocznej reakcji. Dopiero nakierowanie na niego światła latarki sprawiło, że Duch wycofał się głębiej w ciemną czeluść tunelu.
SCP-PL-191 płynnie i bez żadnych problemów opowiedział o tym jak podróżował przez swoje podziemia, strasząc złodziei oraz tych którzy poszukiwali bliżej nieokreślonego skarbu. Obiekt miał jednak znaczne problemy z odpowiedzeniem na jakiekolwiek pytanie zadane przez Doktora, wydając z siebie jedynie krótkie, luźne ze sobą powiązane słowa. W czasie rozmowy z ████ SCP-PL-191 dowiedział się, że "poza podziemiami" trwał rok 19██, co wprowadziło go w panikę. SCP-PL-191 zaczął się nerwowo rozglądać oraz rzucać na wszystkie strony, pomimo próśb Doktora by się uspokoił. SCP-PL-191 powtarzał "ON. MNIE. ZABIJ-E" i zaczął wydawać z siebie opętańcze krzyki. W swej panice SCP-PL-191 złapał za ramię Doktora, co wzbudziło głośny protest ze strony Formacji Operacyjnych. Zarówno Doktor jak i jego podwładni wykazali się jednak opanowaniem a sam ████ wykorzystał okazję, by obiecać SCP-PL-191 ochronę. Dopiero te słowa uspokoiły Ducha.
SCP-PL-191 poddał się Mobilnym Formacjom Operacyjnym bez żadnej walki, przed transportem wyrywając jedynie fragment kredowej ściany, którą nosił na swoich plecach. Przez całą podróż wykazywał znaczny wstręt do światła, wyraźnie nie mógł się doczekać zamknięcia w celi. Przez wzgląd na swoją kooperatywność nadano mu status Bezpieczny.

Dodatek PL-191: Próba Zrozumienia
SCP-PL-191 wzbudził zainteresowanie Fundacji, głównie dzięki swojej uległości oraz oczywistemu przerażeniu, jaki czuł względem bliżej niesprecyzowanej istoty. Doktor Krzysztof Górski, któremu polecono przeprowadzenie wywiadu, podejrzewał że na terenie Podziemi ████████ może się znajdować inne, bardziej niebezpieczne SCP.

Przesłuchiwany: SCP-PL-191
Przesłuchujący: Doktor Krzysztof Górski
[ROZPOCZĘCIE LOGU]
Dr. Górski: Nim zaczniemy to przesłuchanie muszę być pewny że nie istnieje między nami żadna bariera językowa. Czy jesteś w stanie bez problemu mnie zrozumieć?
SCP-PL-191: (zastanawia się) TAK.
Dr. Górski: Na pewno?
SCP-PL-191: ROZUMIEM. TAK. POTRZEBNY CZAS. BY… (SCP-PL-191 nie kontynuuje wątku)
Dr. Górski: Rozumiesz co do Ciebie mówię, ale potrzebujesz nieco czasu by przetworzyć to co usłyszałeś i odpowiedzieć?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 kiwa "głową" z widoczną radością) TAK.
Dr. Górski: Co robiłeś w Podziemiach ████████?
SCP-PL-191: DOM. CZEKAŁEM.
Dr. Górski: Czekałeś na powrót do domu? Czy Podziemia ████████ to twój dom, w którym na kogoś czekałeś?
SCP-PL-191: DRUGIE. JASKINIE DOM. CZEKAĆ. NA… (obiekt milknie)
Dr. Górski: Tak?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 kręci głową, wyraźnie niechętny by odpowiedzieć na zadane mu pytanie)
Dr. Górski: Całe życie mieszkałeś w Podziemiach ████████?
SCP-PL-191 NIE. LAS. PIERWSZY DOM. DOM ZABRANY. NIE CHCIAŁEM. ICH. MIELI ODEJŚĆ. OŚLEPILI. ŚWIATŁO. POTEM DÓŁ. CIEMNO. SZUKAŁEM WYJŚCIA. ZNALAZŁ MNIE. DAŁ. DRUGI DOM. POWIEDZIAŁ. CHRONIĆ. WYCHODZIĆ. GDY TRZEBA. (SCP-PL-191 zaczyna się nerwowo rozglądać po pomieszczeniu)
Dr. Górski: Kto Cię znalazł? Ta sama osoba która zabrała Ci dom?
SCP-PL-191: NIE. ONI. ZABRALI. ON. DAŁ. (SCP-PL-191 wydaje z siebie dźwięki przypominające nerwowe oddychanie) ZADANIE. ZAW-WIODŁEM. ZABIJE. MNIE. ZABIJE.
Dr. Górski: Spokojnie, SCP-PL-191, jesteś tutaj bezpieczny. Powiedz nam kto chce Cię skrzywdzić, będziemy w stanie Cię ochronić.
SCP-PL-191: ON.
Dr. Górski: Mógłbyś być nieco dokładniejszy?
SCP-PL-191: ON. DAŁ. CEL. CEL. NIES-S-SPEŁNIONY. (SCP-PL-191 przestaje wydawać głośniejsze dźwięki, nadal jednak ukazuje zdenerwowanie)
Dr. Górski: To chyba nas do niczego nie zaprowadzi…Czego miałeś chronić? Jakiegoś skarbu?
SCP-PL-191: TAK. JAKBY. LUDZIE WIERZYLI. SKARB POD. ZIEMIĄ.
Dr. Górski: Czym jest ten skarb?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 uspokaja się, kręcąc jednocześnie głową, nie odpowiadając)
Dr. Górski: (wzdycha) To może inaczej. Przed kim miałeś chronić tego skarbu?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 opiera swoją "dłoń" o blat stołu i nachyla się delikatnie w stronę doktora) Drogi doktorze, a przed kim chroni się skarb? Przed każdym kto chciałby go posiąść. Ja jednak miałem go bronić przed rękami osób niegodnych. Tych którzy mogliby go wykorzystać w celach które nikomu nie przyniosłyby pożytku.
Dr. Górski: (Doktor jest widocznie zdezorientowany zmianą sposobu wypowiedzi SCP-PL-191)
SCP-PL-191: Tak, potrafię się wypowiadać z pewnym poziomem elokwencji, niemniej tylko gdy rozmawiamy na ten jeden konkretny temat.
Dr. Górski: Dlaczego?
SCP-PL-191: Doktorze, jako członek tak niezwykłej organizacji musi Pan wiedzieć, że na świecie działają siły i prawa wymykające się ludzkiemu zrozumieniu. Ja jestem jednym z tych, którzy im podlegają. Jestem w stanie normalnie mówić, gdy muszę przekazać informacje niezaprzeczalnie związane ze skarbem. Co prawda muszę się w kilku miejscach cenzurować, niemniej nie jest tak źle. Dlatego proszę, nie zmieniajmy tematu.
Dr. Górski: N…no dobrze. Ten skarb…straciłeś go, tak? Dlatego mówisz że zawiodłeś?
Dr. Górski: Gdzie dokładnie?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 nie odpowiada, milcząco wskazując kawałek kredowej ściany obok siebie)
Dr. Górski: Prześwietliliśmy to zanim pozwoliliśmy Ci zatrzymać się w tym pokoju. Nasi eksperci wykazali że jest to zwyczajna, kredowa ściana.
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 milczy)
Dr. Górski: SCP-PL-191?
SCP-PL-191: Jest Pan niezwykłą osobą, Doktorze. Najchętniej odciąłby się Pan od całego tego bałaganu, ale nie robi Pan tego. Zbyt wielu niewinnych mogłoby na tym ucierpieć. Zresztą, gdyby Pan nawet zrezygnował, to by Pana szybko znaleźli. Poświęcenie. Ego. Odwaga. Strach. Intrygująca mieszanka.
Dr. Górski: Myślałem że możesz się normalnie wypowiadać tylko w sprawach "niezaprzeczalnie związanych ze skarbem".
SCP-PL-191: To jest niezaprzeczalnie z nim związane. Jego natura to tajemnica. Możecie prześwietlać i badać tą kredę to końca świata, tylko utwierdzicie się w przekonaniu że to nie jest nic niezwykłego. Skarbem potrafi się posługiwać tylko ten kto wie, jak on działa. A tego musi się dowiedzieć ode mnie.
Dr. Górski: Myślisz nad tym czy mi tego nie zdradzić?
SCP-PL-191: Zgadza się. Większość ludzi która na mnie natrafiała była dosyć…prosta. Decyzja zajmowała mi ułamek sekundy. Na Pana musiałem…poświęcić trochę czasu.
Dr. Górski: Ale podjąłeś decyzję?
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 wyciąga dłoń po długopis i notatnik, który ma przy sobie Doktor. Po przekazaniu zaczyna wypisywać kilka punktów, w których powtarzają się słowa takie jak ████ i ███)
Dr. Górski: (Dr. Górski wyciąga dłoń po notatnik) Dziękuję Ci za two-
SCP-PL-191: (SCP-PL-191 łapie Doktora za nadgarstek) Proszę z tym uważać.
[KONIEC LOGU]

Notatka Przesłuchującego: Próba ustalenia czego SCP-PL-191 tak się obawia zakończyła się całkowitym niepowodzeniem. Udało mi się jednak zebrać kilka dosyć istotnych informacji. SCP-PL-191 wydaje się być nieszkodliwy, jednak jeśli to co napisał jest prawdą…czegoś takiego nie chroni istota nieszkodliwa.
Jeszcze dzisiaj przedstawię to wszystko odpowiednim osobom. Miejmy nadzieję że obędzie się bez zbędnych problemów.

PRACA W BUDOWIE

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License